Piątek
W Piątek nastawiłam sobie budzik na 6.00 ,obudziłam się o 7.00 ubrałam się ,posiedziałam na laptopie i przyszły po mnie o 7.30 kercik i Daria , Daria miała optartą nogę ,więc dałam jej z 5 plastrów. Poszłyśmy do Kościoła ,w kościele Daria ciągle coś do mnie gadała ,albo udawała że gra na gitarze ,ja do niej cały czas żeby się zamknęła ,a ona że nie. Po Kościele poszłyśmy do Dari po nr. wychowawczyni ,żeby dała mamie ,żeby ją usprawiedliwiła bo jej nie da świadectwa ,ale jej mama i tak nie zadzwoniła ,ale i tak nie zadzwoniła ,ale i tak się nic nie stało. Potem jeszcze do Kercika po kwiaty dla pań. Poszłyśmy do szkoły ,Daria już usiadła ,a ja z Kercikiem szukałyśmy nauczycielek ,znalazłyśmy i usiadłyśmy , potem zaczęła się oczywiście dołująca piosenka ,,Do widzenia przyjaciele wspólnych spraw mieliśmy wiele ,dziś ta nitka się urywa ,jedno się kończy drugie zaczyna..." Kercik zaczęła płakać ,potem nad szóstoklasistów ,pierwszaki zaczęli wprowadzać do szkoły i ja też zaczęłam płakać ,poszliśmy do klasy ,pani zaczęła o nas mówić i też się rozpłakała ,rozdała nam świadectwa i wszystkie dziewczyny już płakały i chyba jeden chłopak ,,Kusiak" do domu wracałam z Kludi J. i jej siostrą Werą. Przebrałam się i poszłam po kercika ,poszłyśmy do zoologicznego i po hamburgery ,potem do polo po Hop Cole i do kercika ,włączyłyśmy Harrego Pottera i Insygnie Śmierci część drugą zjadłyśmy Hamburgery i znudziło nam się oglądać więc włączyłyśmy kompa i siedziałyśmy na zapytaj ,potem poszłyśmy po Darie i poszłyśmy do lasu ,potem kercik i Daria się pokłóciły ,więc rozeszłyśmy się do domów. Potem nie pamiętam co się działo.
Sobota
Rano poszłam z mamą do biedronki ,potem do Chińczyka ,a potem poszłam po Darię szłyśmy sobie ścieżką doszłyśmy do wodospadu ,powiedziałam żebyśmy poszły się ochłodzić ,ale zaczęłyśmy się kąpać. Poszłyśmy do Dari sie osuszyć ,ale i tak wróciłam do domu mokra ,lecz mama nie zauważyła ,dopiero potem znalazła mokre spodenki i zrobiło się nie miło haha.
NIEDZIELA
Rano była burza ,ale ustała więc poszłam do kościoła w kościele na początku światła się wyłączały i włączały co chwile się błyskało ,ale w kościele całym było widać. W pewnym momencie było słychać wielki grzmot jak by piorun walnął w drzewo obok kościoła i wszyscy równo się spojrzeli na prawo. Potem msza przebiegła normalnie. Po kościele zjadałam obiad ,posiedziałam na kompie i poszłam po Darie z Darią poszłyśmy na plac ,potem do lasu ,potem do sklepu usiadłyśmy na jakiejś klatce i piłysmy sobie picia w puszkach ja pepsi ,a ona jakieś w zielonej puszcze (nie piwo!) Potem poszłyśmy do domu ,bo za gorąco było,usiadłyśmy na gg i zaczęłyśmy sobie pisać.
Poniedziałek
Nuda... poszłam z kercikiem zanieść do gim. świadectwa i zaświadczenia ,okazało się że trzeba orginał więc ,została mi kopia. Miałam iść do kercika ,ale ona jechała do babci więc mi się nudziło ,usiadłam na gg i pisałam z Daria i wyszłyśmy na dwór poszłyśmy do jej mamy ,po kasę na książkę ,ale jej nie dała więc poszłyśmy na zamek. Zobaczyłyśmy psa pod armatą zawołałyśmy go usiadł obok nas i zaczęłyśmy go głaskać ,Daria nazwała go Kurt w pewnym momencie podszedł do nas facet i zapytał się czy byś my go nie chciały ,bo chciałby go sprzedać ,bo błąkał się tam od kilku dni i boi się niektórych ludzi bo go gonią ,a jak do nas podszedł to Curt uciekł ,my powiedziałyśmy że nie możemy i poszłysmy go szukać ,jak go zobaczyłyśmy to my takie coś: D- Kocham cię wiesz!Ja ,patrząc na psa- Ja ciebie też!My-*Śmiech*Usiadłyśmy z nim znowu ,ale potem sobie poszedł ,więc my też poszłyśmy do domów ,ja zjadłam obiad i poszłam po Darię poszłyśmy trochę na plac ,a potem obok lasu robić zdjęcia w pewnym momencie zobaczyłyśmy Ziemka ,Huberta i Jeremiasza ,zaczęłyśmy za nimi iść ,a oni uciekać jednocześnie tańcząc ;d hahaha jakie jaja były łaziłyśmy za nimi po lesie w pewnym momencie ich zgubiłyśmy ,więc szłyśmy dalej nagle patrzymy ,a tu Jeremiasz odwrócił się i krzyknął: O Kurwa!
Ziemek i Hubert wyskoczyli z krzaków weszli pod górę i my też nagle Hubert znikł ,szłyśmy za nimi ,oni ciągle się odwracali ,my się zastanawiałyśmy dlaczego ,przecież nie zgubią nas na prostej drodze okazało się że paczają za hubciem zobaczyliśmy gi na górze jak tańczył hahaha ;d Ziemek chciał rzucić w nas kamieniem ,ale nie dorzucił Daria zaczeła leżeć na ziemi i się śmiać i w końcu:
Daria-*Smiech*
Ja-Ziemek!
Ziemek-*Odwrócił się*
Ja-Zabiłeś Darię!
Jeremiasz-Dobry jesteś!
Wszyscy-*śmiech*
Szłyśmy dalej za nimi i oni szli w kierunku zakazanego i Hubert nagle powiedział ,,O Ja tam zostawiłem tamten krzyż" Z Darią spojrzałyśmy się na siebie i krzyczałyśmy ,,ej my wiemy gdzie idziecie!" oni : ,,No to gdzie?" my: ,,No to poczekajcie to wam powiemy" ,ale oni i tak szli w pewnym momencie byliśmy tuż za nimi Ziemek zaczął się cofać i uciekł ,Hubert powiedział coś Jeremiaszowi na ucho i też uciekł potem on z Ziemkiem krzykli ,,Teraz ty Jeremiasz!" Ja do niego: ,,Wiesz że jak zaczniesz uciekać to cię złapie!" Złapałyśmy z Daria Jeremiasza za ręcę i szliśmy Jeremiasz powiedział że nie ucieknie no to go puściłyśmy szłyśmy sobie z nim okazało się że nie szli do zakazanego i nie Hubert przyniósł tu ten krzyż. Jeremiasz zaczął nam opowiadać gdzie dojdziemy jak pójdziemy tą ścieżką co szłyśmy. On zajebiście opowiada! W końcu doszliśmy do takiego domu Jeremiasz zaczął się patrzeć ze zdziweniem i mówił! ,,Tu kiedyś obok domu był staw tutaj! Taki wielki był i był taki mostek! Ale gdzie on jest! Zarosło tak przez rok!?" Ja nagle do niego ,,A przypadkiem nie chodziło ci o tamten Staw *wskazywałam palcem na drugą część posiadłości" ,a on ,,A...." My : ,,*Śmiech*"
Szliśmy dalej i doszliśmy do takiego też jak by stawu zaczeliśmy rzucać w niego kamieniami woda była w ręcz czarna ,Jeremiasz rzucił mocno kamieniem i nas ochlapał tą wodą ,zaczełyśmy go gonić ,ale przestałyśmy żeby nie uciekł ,szliśmy dalej nagle ja się zapytałam która godziła? Daria wyciągnęła telefon ,a Jeremiasz 2 klucze i mówił że to zegar słoneczny i próbował sprawdzić która to godzina i mówił:
J-Załóżmy że żółty kłucz to mała wskazówka ,a srebrny to długa.
Ja- Tu nie ma słońca kretynie!
My-,,Śmiech"
Zaczeliśmy wracać gadaliśmy sobie... Jeremiasz zaczął mówić ,jak jego szczurek umierał 3 dni. Zachciało się Dari i mi też trochę płakać. Odprowadziłyśmy Jeremiasza i rozeszłyśmy się do domów.
Dziś
Dziś przyjdzie mi mój notebook nie mogę się doczekać ,tak po za tym to dziś chyba znowu z Jeremiaszem i Darią. Spadam bo jest prawie 12. a ja jeszcze w piżamach. Pa! Aha! I sory za błędy...

0 komentarze:
Prześlij komentarz