skip to main |
skip to sidebar

Free Blogger Templates
This is a Multi Color template one page layout provided by TemplatesBlock.com for free of charge. There are 2 background graphics provided in the "images" folder. You may choose the one you like. Enjoy!
Detailswtorek, 26 marca 2013
Umierający chomik... :c
Siema, no więc u mnie chujowo, wróciłam ze szkoły, wzięłam Zuzie (chomika) i zobaczyłam że nadal ma coś na brzuchu i z boku, takiego jak by guza, poszłam do weterynarz, powiedziała że coś wyczuła, chciała zrobić USG czy jak to tam, chciała usiąść na stoliku, ale stolik był składany...spadła i upuściła chomika -.- Chomik się umył i wrócił do normy. Zbadała, lecz nie wiedziała co mu jest, gdyż byłam jej pierwszym klientem z chomikiem, powiedziała że zadzwoni najpóźniej jutro i mi powie co mu jest... Gdy wróciłam, zrobiłam lekcje itp. wzięłam chomika żeby zobaczyć co mu jest. Nadal miał brzydkie futerko po wizycie u weterynarza...tzn. takie posklejane, wzięłam go do łazienki żeby mu je trochę przetrzeć mokrą chusteczką, wytarłam trochę, lecz jak chciałam na sucho z ręcznikiem, zaczęła gryźć, nigdy jej takiej nie widziałam. Była cała zimna i się po chwili przytuliła i piszczała trochę, ten guz ją pewnie bolał włożyłam ją do akwarium przykryłam chusteczką i dałam ciepłe mleczko, po pewnym czasie dałam jej obok domek. Jak rano zastane ją w domku to znaczy że może się ruszać, bo jak ją miałam w łazience to się przewróciła na plecy i nie mogła wstać. Uhh...''Weterynarz" powiedziała że może to być co najgorsze nowotwór, ale dodała że może się mylić i może się okazać że to jest nie szkodliwe wystarczy podać antybiotyki i zginie... Mama powiedziała, że Zuzia zaczęła się tak zachowywać bo jest nadal przestraszona po tej kurwie weterynarz. Oby to była racja. Aktualnie ona śpi... Mam nadzieje że przeżyje :c Ja oczywiście się popłakałam, a mama na mnie nakrzyczała trochę. >.< I powiedziała że mogłam nie iść do weterynarz...Ale skoro ona coś wyczuła to chyba lepiej że poszłam....Bo jak bym nie poszła i by ona umarła to bym miała na sumieniu, że nie poszłam z nią do weta. Poszła bym do innego, ale na razie starczy jej jeden...Oby sobie ta weterynarz poszła, a przyszła inna bo ta to się kurwa nie zna na niczym, >.< Dobra idę, nie mam ochoty pisać... pa...Trzymajcie kciuki za chomika, może ktoś z was miał taką sytuację? Napiszcie w kom., albo na gg 42849642, lub na zapytaj.onet.pl jak masie ,,Sweet Michelle" Pa. ;* :c
Autor:
Eternal
o
21:16
Wyślij pocztą e-mail
Wrzuć na bloga
Udostępnij w X
Udostępnij w usłudze Facebook
0 komentarze:
Prześlij komentarz