image

Free Blogger Templates

This is a Multi Color template one page layout provided by TemplatesBlock.com for free of charge. There are 2 background graphics provided in the "images" folder. You may choose the one you like. Enjoy!

Details

niedziela, 24 listopada 2013

Fizyka, Książka, Chomik, Gorąca czekolada.

A więc...wiem dziwny tytuł. Miałam napisać drugą część notki, ale nie byłam w stanie zaczne po kolei o co chodzi.
Fizyka - W tym roku nie idzie mi najgorzej z Fizyki moje oceny to: 5,3,2. :3 Tak właściwie to wzięłam ten temat, żeby opowiedzieć o najlepszej Fizyce jaką miałam. A więc...zaczynała się normalnie, pani dała nam zadania do zrobienia i poszła do kantorka, nie było jej przez większość lekcji, wszystkim to odpowiadało bo mogli gadać, poza Izą, która musi siedzieć z Wiktorem, który ciągle ją zaczepia i obmacuje mówiąc przy tym zdrobniale "Izka" żeby ją tylko bardziej wkurwić, dochodził koniec lekcji...cała klasa patrzyła się na Wiktora i Izę. Cóż...Izie póściły nerwy, chwyciła książkę od Fizyki, zamknęła ją i walnęła nią z całej siły Wektora (Tak na niego mówimy) w głowę. W tym samym momencie, akurat pani Warnel weszła do klasy z kantorka. Popatrzyła się z lekkim uśmiechem po czym powiedziała ,,Brawa dla koleżanki" zaczęła się śmiać i jej pogratulowała. XDDD Powiedziała że może jeszcze raz jak chce, lecz się nie dało bo Wektor się zastawiał rękoma. Pani powiedziała że gdyby to był ktoś inny to dostała by uwagę, ale że Wiktor to dobrze że wreszcie go walnęła. Aktualnie Wiktor został ostatnio przesadzony, więc Iza siedzi sama, wreszcie ma długo oczekiwany spokój. 
Książka - Ostatnio zaczęłam się bardziej zadawać z Moniką, mamy trochę wspólnego w tym książki. Ja pożyczyłam jej "Christine" S. Kinga, a ona mi w zamian "Doktor Sen" też S. Kinga. Książka jest zajebista, lecz mam mało czasu żeby czytać, bo powinnam się w sumie zabrać za lekturę. Aktualnie jestem na 131 stronie, a jest około 600, czytam tylko w weekendy i trochę na przerwach, ale to rzadko, żeby facetka od polaka się nie skapnęła że zamiast lektury czytam coś innego.
Chomik - 3 października umarł mi Fredek. :c Mama pozwoliła mi tego dnia nie iść do szkoły mimo tego że miałam akurat najwięcej lekcji (9), więc miałam sporo do nadrobienia. Freda zakopałam obok Zuzi (jego córki) [*] [*] Miesiąc później umarł Marcinowi zwierzak, a niedawno Julce. Pani od polaka stwierdziła na zebraniu że Julka przesadzała z tym płaczem. Nosz kurwa mać, jak było przywiązana do zwierzaka to nic dziwnego. 
Gorąca czekolada - Ostatnio mam fazę na gorącą czekoladę  i kakao, potrafię wypić 3 w ciągu godziny, oglądając przy tym stare bajki z dzieciństwa. (H2o, Hannah Montana, 6 w pracy, Nadzdolni itd.)
To tyle. Tak w ogóle, ostatnio jakoś mniej słucham Gunsów zaczęłam słuchać Three Days Grace. Szczególnie "Pain" i "Never too late". To tyle. Cześć. Miłego dnia. :3 

środa, 2 października 2013

Wagary, choroba. Część I

Yhym. No więc od czego by tu zacząć...no może od czwartku...dzień zaczynał się jak codzień z Karoliną jęczałyśmy, jak my przetrwamy te 9 godzin...pierwsza lekcja.
Religia-minęła spokojnie i dosyć szybko jak to religia.
Historia-Pani wysłała nas do świetlicy.  ^-^
Pod koniec przebywania w świetlicy wszyscy zaczęli mówić o wagarach, żebyśmy sobie wszyscy poszli, na początku nie podobał mi się za bardzo ten pomysł, bo początek szkoły i w ogóle. Potem jedenak się zdecydowałam, pobiegliśmy do szatni po kurtki, chcieliśmy wybiec, ale zadzwonił dzwonek, od strony boiska pedagog, od drugiej nauczycielka od matmy z którą mieliśmy mieć za chwile lekcje, a więc legło wszystko w gruzach. Okazało się jeszcze że jeden chłopak chce zostać, nie żeby jakiś kujon czy coś, gościu który sam często uciekał inny też się chciał wycofać, ale potem wzięli go siłą. A więc kontynuując...Zostało postanowione ze uciekamy po matmie...wszyscy z kurtkami na matme, nikt oczywiście niczego nie podejrzewał, Agata wepchała buty do plecaka. xD Większość lekcji zleciało na komunikacie w której były głównie piosenki (Rosyjska, Niemiecka, Angielska) Niemiecka, to był chyba zespół, który był nad morzem jak ja byłam. Chuj wie jak się nazywał... No dobra...nadszedł długooczekiwany koniec lekcji, wszyscy pobiegli w stronę wyjścia, jeden chłopak chciał się cofnąć, ale wzieli go siłą już jakoś, pobiegł po kurtkę, po czym wszyscy zaczeliśmy przekraczać bramy szkoły, nauczycielka od Polskiego ponoć patrzyła się na nas przez okno. xD Szliśmy sobie, do lasu, a to niedaleko szkoły, wszyscy byli podeksctyowani udaną ucieczką, chwile po opuszczeniu szkoły, zaczęli biec... nie wiedziałam czemu, no dobra też biegne, właściwie prawie nikt nie wiedział czemu biegniemy, w pewnym momencie zobaczyłam przy drugim wyjściu grupę ludzi, ktrórzy patrzyli się na nas jak uciekamy (uczniowie i nauczyciele), zaczęłam jeszcze szybciej biec. Potem wszyscy roześmiani, szliśmy sobie chodnikiem obok lasu, w strone osiedla leśnego, potem poszliśmy w głąb lasu, chuj wie po co, bo potem wspinaliśmy się pod prawie pionową górkę...no może troche przesadziłam, ale ciężko było. W końcu poszedliśmy posiedzieć, siedzieliśmy, gadaliśmy, śmialiśmy się. Poszłam z Karoliną w krzaki załatwić potrzebe. Gdy wróciłyśmy, wszyscy czekali, żebyśmy się zabrały.Czekaliśmy potem na tego chłopaka co został w szkole. Po czym poszliśmy na osiedle leśne, gdzie zaczęliśmy się zastanawiać gdzie idziemy, w końcu decyzja zapadła że idziemy do Dominiki i Weroniki (Bliźniaczek). No i jakoś doszliśmy do nich, usiedliśmy wszyscy, na kanapach, fotelach i podłodze. Chłopcy musieli niedługo iść, ponieważ miała przyjść najstarsza siostra z chłopakiem, a tylko dziewczyny mogły zostać. Siedzieliśmy, Weronika i Monika poszły po coś do żarcia, wróciły z Chipsami i paczką żelek. Ktoś wymyślił gre w butelke. Niektóre pytania były wręcz przerażające. No cóż...grałyśmy tak...z niecałą godzinkę, potem Ci którzy musieli iść, zaczęli się dobijać, chuj wie po co, bo niby się obrazili. Potem nikomu się już nie chciało grać, zaczęło się czesanie, prawie wszystkie dziewczyny były uczesane w koka, ja się nie dałam, bo wiedziałam że nie będzie wyglądać to za ciekawie, ja i jeszcze jedna miałyśmy inne fryzury niż pozostałe. Potem ja już z Moniką się zabrałyśmy stamtąd. Wróćiłam do domu, opowiedziałam bratu wszystko, powiedział że jak wszyscy to okej. Mama wróciła, powiedziałam że dzień jak codzień. Na drugi dzień poszłam do szkoły, miałam w dupie co będzie gadała facetka, do puki nie usłyszałam od Moniki ,,Pani na godzinie wychowawczej będzie dzwonić do każdego rodzica i informować o wagarach", serce mi zaczęło mocniej bić, mieliśmy iść jeszcze niby do pedagoga, ale nas to ominęło. Nadeszła godzina sądu...godzina wychowacza, wychowawczyni przy samym wejściu do klasy, sprawiała nie miłe wrażenie. Zaczęła wypytywać, prawie wszystkich, kto był na "wycieczce", widziała nas ponoć jej córka. Powiedziała że dostaniemy uwagi negatywne, obniżone sprawowanie o jeden stopień i telefon do rodzica, do mojej mamy się nie mogła na początku dodzwonić, co mnie w chuj ucieszyło, jak wróciłam do domu napisałam do mamy, żeby być może uprzedzić nauczycielkę, gdy wróciła wszystko wydawała się zwyczajne, ale potem pokiwała na mnie palcem, spytała się tylko z ilu lekcji uciekłam, gdzie byłam i tyle. Powiedziała że mam już więcej nie uciekać, to tyle z wagarów. Drugą część notki napiszę dzisiaj jeszcze jest 00:13 powoli wreszcie zasypiam.

sobota, 21 września 2013

O Jezusie...

Wiem jestem leniem, bo mi się nie chce pisać lub że tak się wyrażę...nie mam weny. A więc zaczął się rok szkolny chujowo... No cóż...jakoś to trzeba przetrwać...druga gimnazjum...boże poniedziałek 7 lekcji we wtorek na 10 i do 14:24, środa 7 lekcji czwarek 9 piątek na 9 i kończe 13:30. O dziwo czwartek mija jakoś szybciej niż np. poniedziałek. Moje pierwsze oceny to 4+ z matmy i 5 z Fizyki. Czaicie to!? JA! niestety moje oceny z innych przedmiotów zdecydowanie się zaniżą. Mam na myśli j.angielski (miałam na semestr 4, a na koniec 3) i polski (miałam na semestr 3, a na koniec 4) Doszły do naszej klasy 3 dziewczyny okazały się całkiem fajne. ; ) Tak po za to nie wiem czy pisałam czy nie. Ale niedawno jeszcze bardziej polubiłam Marcina. ^-^ Tyle przygód z Izą...właśnie wróciłam z nią z dworu było zajebiście. Straszymy sobie czasem ludzi tzw. Alicją. Mówimy do niej i w ogóle, tyle że ona jest niby duchem. XD Pisałyśmy o niej na kartce, ale kartka trafiła do niewałściwych rąk. Zaczęłyśmy trochę panikować bo miał zanieść do pedagoga, poszłyśmy więc mu wszystko wyjaśnić i wychowawczyni, która "podobno" widziała kartkę. -.- Pedagog, psycholog i wychowawczyni mieli ubaw, szczególnie jak za każdym razem mówiłam ,,Żeby nie wyszło że jesteśmy jakkoś nawiedzone" Z Izą zaczęłyśmy już nieźle panikować... Odkryłyśmy nowe fajne miejsca tak w ogóle. I "tajne przejście", które okazało się nie tajne, bo na w-f czasami tamtędy przechodziliśmy. : [ Wpieprzam czekoladę popijając "Serduszkiem waniliowym", które dała mi Iza bo nie chciała już. Machał do nas jakiś gościu na motorze, zawsze spoko. XD Poznałam też ostatnio takiego Michała, który też jest zajebisty. Miał wiele ztyczności z rzeczami nadnaturalnymi. To tyle. Postaram się tu pisać jak tylko znajdę wenę. Do napisania tutaj, naszło mnie po czytaniu bloga pewnego chłopaka...konkretniej tego http://marzon113.wordpress.com/ Ciekawie się u niego czyta. Polecam. Przeczytasz kilka ostatnich notek, to będziesz chciał poznać wszystkie. (Ja tak miałam) ;_; Bay. ;3

poniedziałek, 15 lipca 2013

Welcome to the Jungle!

No więc...Witajcie...ponownie...Doszłam do wniosku, a raczej Iza mi uświadomiła że nie wyjaśniłam wcześniej o co chodziło z ochroniarzem...otóż...Pewnego słonecznego dnia...wyszłyśmy z Izą na dwór... i poszłyśmy do InterMarche...Iza zaczęła oglądać lalki, a ja biegać z patelnią i sitkiem, zakładając Izie na głowie. Iza oglądała ciągle zabawki, głównie lalki. W pewnym momencie skapnęłyśmy się że ochroniarz się na nas patrzy z góry (czyli tak jak by z piętra wyżej, nad kasami) Kiedy przemieszczałyśmy się po sklepie on przemieszczał się razem z nami w tym samym kierunku...cały czas się śmiałyśmy, a naradzałyśmy za zakrętami, tam gdzie nas nie widział...Iza próbowała się schować...to wyglądał zza boku jak by miał się za chwilę wyjebać, to samo było ze mną kiedy próbowałam się schować za plakat, zaczął się schylać i w ogóle. Jego "dyskrecja" też była śmieszna. Bałyśmy się go trochę na początku, wzięłyśmy soczek wieloowocowy i żelki, po czym poszłyśmy do kasy, gdzie nie miał na nas widoku...Stoimy sobie przy kasie, po chwili się odwracamy, a on stoi za nami i "układa koszyki" tak nagle...dziwne że zszedł równocześnie kiedy my wyszłyśmy po za zasięg jego oczu, czułyśmy na sobie jego zdenerwowane spojrzenie, był cały czerwony jak burak, wyszłyśmy śmiejąc się...potem nie pamiętam co robiłyśmy, ale śmiałyśmy się z niego i takie tam...znalazłyśmy drobne...więc poszłyśmy "po sok do inter", zerknęłyśmy kontem oka (czyli podniosłyśmy wysoko głowy) żeby sprawdzić czy jest, okazało się że już nas zauważył, szłyśmy dalej szukając soków...i oglądając przedmioty, stojąc przy żelkach odwróciłyśmy się i ujrzałyśmy go...okazało się że w okół nas się kręcił, Iza poszła do stoiska z perfumami, a ja "liczyłam pieniądze" cały czas się na mnie gapił i chodził w okół mnie...z Izą nie mogłyśmy ze śmiechu...kiedy do niej podeszłam, potem zaczął łazić w okół nas...wzięłyśmy soczek i wyszłyśmy, potem poszłyśmy trzeci raz, tak to wcale nie jest podejrzane! I znowu ta sama sytuacja...No więc o to chodziło w ostatnim poście z ochroniarzem. A co do dzisiejszego dnia to okej. Wstałam, poszłam do kościoła, wróciłam posiedziałam na kompie, zjadłam obiad i wyszłam na dwór z Izą. Poszłam po nią o 16:00, 16:03 byłam pod jej klatką, kiedy Iza raczyła zejść poszłyśmy do InterMarche (nie było naszego ochroniarza) Nie mogłyśmy wybrać pomiędzy czekoladą a żelkami więc wzięłyśmy oba, po za tym jeszcze, soczek jak zwykle wieloowocowy w kartoniku i bańki! ^-^ Poszłyśmy...poszukując pewnego domu...potem na muszle...chciałyśmy już jeść czekoladę i żelki, a tu nagle przyszedł chłopak i dziewczyna i usiedli nieopodal nas paląc papierosy. Zaczęłyśmy o nich "cicho" rozmawiać i pisać, aż w końcu sobie zaczęli iść..kiedy byli w nie wielkiej odległości od nas wydrałam się ,,Poszli!" zaczęłyśmy się śmiać...zjadłyśmy...itd. Poszłyśmy na polankę...tam zaczęłyśmy rysować pentagramy, pisać napis ,,Tu była czarna masza!" itd...potem chciałyśmy iść do zakazanego, zaczęłyśmy jakoś błądzić w końcu byłyśmy w środku jakiegoś lasu...
Iza-Ej, gdzie my jesteśmy?
Ja-Nie wiem, ale zawsze możemy się cof...nąć?
Rozejrzałyśmy się i nie wiedziałyśmy jak wrócić, zaczęłyśmy się mniej więcej cofać...zobaczyłyśmy w oddali jakiś dresów, zaczęłam z Izą gadać i jeden z nich się jakoś wtrącić wydarłam się do niego ,,A TY SIĘ ZAMKNIJ!"
Iza-A co jak teraz tutaj przyjdą i nam wpierdolą?
Ja-Ups...
Iza-To może uciekajmy, co!?
My-*zaczynamy spierdalać* za nami rzeczywiście było słychać tak jak by bieg, w końcu wiedziałyśmy gdzie jesteśmy, potem poszłyśmy do zakazanego, po drodze spotkałyśmy psy...zaczęłyśmy je wołać, ale one nie ufały zbytnio ludziom... potem nieopodal Zakazanego, Iza zaczęła puszczać bańki, a ja robiłam zdjęcia...A! Zapomniałam powiedzieć że w drodze do Zakazanego, zaczęłyśmy zbierać kafelki po czym je zakopałyśmy. W końcu kiedy udało nam się zużyć całe opakowanie baniek...Iza kopnęła je, a ono się rozpadło na kilka części...Zaczęłyśmy po woli wracać i w końcu rozeszłyśmy się do domów. Było wiele ciekawych dialogów, ale nie pamiętam. :c Ale myślę że ta notka jest wystarczająco długa, zresztą komu się będzie chciało to czytać, a jeśli tu dotarłeś/aś to jesteś wielki! ; ) Szacun dla Ciebie. :3 To tyle, cześć. ;*

piątek, 28 czerwca 2013

Zakończenie roku! ^^

Dzisiaj zakończenie roku, zajebiscie było. :3 No więc może opowiem co robiłam, jak wyszłam na dwór..
Byłam sama z Izą, bo Karolina nie mogła wyjść...o 16:30 wyszłyśmy...poszłyśmy do Inter, zobaczyłyśmy naszego ochroniarza, latałyśmy jak pojebane po inter. XD Ale ochroniarz miał nas chyba w dupie :c Wyszłyśmy bez niczego...poszłyśmy do Capone na przeciwko, tam kupiłyśmy frytk, szłyśmy utrudniając sobie życie (jadłyśmy plastikowymi widelcami) jak nam się frytki kończyły doszłyśmy do wniosku żeby jeść rękami. xD Zjadłyśmy...Szłyśmy na muszlę...po drodze usłyszałyśmy krzyki ludzi, myślałam że słyszę Darię i Julkę o.o zobaczyłyśmy że ci ludzie zmierzają na muszlę...więc poszłyśmy dalej...potem skręciłyśmy i byłyśmy na drodze koło tego lasu z muszlą...skręciłyśmy w jakiś las. Gapiłyśmy się jak kretynki na przejeżdżających ludzi, nie wiedziałyśmy gdzie iść...co chwile się cofałyśmy w końcu weszłyśmy w głąb jakiegoś lasu...znalazłyśmy się nagle koło straży...o.o szłyśmy, znowu przez jakiś las...znalazłyśmy polanę...robiłyśmy zdjęcia...nagrywałyśmy się...biłyśmy szyszkami, roślinami...wydawałyśmy dziwne dźwięki, goniłyśmy zające, gapiłyśmy się na ludzi...w pewnym momencie zaczęłyśmy podskakiwać odwróciłyśmy się a jacyś goście się na nas gapią...XD Znalazłyśmy butelkę wody, powiedziałam Izie żeby podlała kwiaty czy coś. XD Ona podniosła, a woda się wylała okazało się że była otwarta...*Facepalm* zrobiła się kałuża...zaczęłyśmy na niej podskakiwać, potem zaczęłyśmy wszędzie biegać...wydawać dziwne dźwięki...Znalazłyśmy poziomki...schyliłyśmy się posmakować, potem równocześnie sie po nie schyliłyśmy szybko, co było skutkiem że oberwałam od Izy ręką. XD Zaczęłyśmy się znowu śmiać...potem znowu dziwne dźwięki...podskakiwałyśmy...śmiałyśmy się, tuliłyśmy.  Potem zbierałyśmy poziomki i wpierdalałyśmy...potem zadzwoniła Daria...Iza zaczęła znowu wydawać dziwne dźwięki. XD W pewnym momencie jak gadałaś położyłam telefon na ziemi (miałam głośno mówiący) my śmiałyśmy się itd. Potem podniosłam telefon  się wydarłam ,,Kurde, telefon mi się ujebał!" XD no skończyłyśmy z Darią gadać...potem poszłyśmy zbierać poziomki i zbliżać się w kierunku wyjścia...uzbierałyśmy całe garście poziomek i wracałyśmy ścieżką, śmiejąc się itd...potem spotkałyśmy Izy mamę, Iza zaczęła do niej dziwne dźwięki wymawiać. XD Podniosła psa który przed chwilą srał XD  Potem już się rozeszłyśmy. Ogółem było zajebiście. :3 Szczęśliwych wakacji wszystkim :* 

piątek, 7 czerwca 2013

Zdjęcia, zakazanego, dziwnego napisy i tak dalej...

Miały być zdjęcia więc są. ;3 Męczę się z nimi jakieś 10 min. bo komputer nie mógł znaleźć odpowiednich miejsc na telefonie żeby znaleźć zdjęcia. :c Ale są! :3 Pierwsze zdjęcie przedstawia napis, którego nie mogłyśmy z Izą odczytać...
Napis nie jest za bardzo wyraźny wiem... : c Jak by komuś udało się to odczytać, niech napisze... ;3 gg.42849642 lub komentarz. ; ] 
Następne zdjęcie przedstawia dwie drogi, po lewej stronie Iza widziała kobietę, która stała, gapiła się, a po chwili zniknęła, była ona ubrana na biało. Głupia ja tam poszłam, a Iza mi nie powiedziała o niej. :< Dopiero jak wyszłam z tego lasu. Więc tak...Lewa strona...tam gdzie Iza widziała Kobitę, prawa strona...Zakazany. 






Następne zdjęcia przedstawiają kręgi z wczoraj...które niespodziewanie się nagle pojawiły na drodze...mimo że nikt tamtędy nie przechodził...

 
To chyba tyle zdjęć...Dzisiaj okej. ;3 Ja spadam, bo mi się oczy zamykają. :3 Dobranoc. :*



Wróciłam.

Cześć, wybaczcie że nie pisałam, nie miałam jakoś ochoty, tyle się pozmieniało...Nauki za dużo żeby tutaj wchodzić, ale na szczęście rok szkolny się kończy nie długo. :333 Mój facet od Angola, zadał dział do nauczenia na poniedziałek, świetnie! Muszę się nauczyć działu 2 i 4 bo muszę poprawić...+sprawdzian z matmy z proporcji (wprost proporcjonalne i odwrotnie) i Sprawdzian z Historii ze słówek, których w chuj dużo. Wczoraj byłam z Izą na dworze. Poszłyśmy na muszle...taka fajna muszla koncertowa (nie występują już na niej) w środku lasu, miałyśmy chipsy, ale zachciało nam się pić wiec poszłyśmy do mnie po kasę, potem do lidla i potem szłyśmy w stronę zakazanego, spotkałyśmy Kingę, która miała niezwykle "dłuuugi" spacer z psem. -.- Potem szłyśmy dalej, przy strumyku się zatrzymałyśmy, próbowałyśmy pogłaskać konia, niestety coś nam nie pozwalało, coś czyli nasz strach że nas kopnie. XD Po chwili przyjechał znajomy dzieciak na rowerze, powiedział że koń nazywa się kasztan i on nie kopie, jakoś mu nie zaufałyśmy, on do niego podszedł zwyczajnie i pogłaskał, po chwili odjechał na rowerze, my z Izą robiłyśmy  kolejne podchody, ale nic z tego nie wyszło. :D Poszłyśmy dalej...zaczęłyśmy wrzucać kamienie do strumyka, Iza zobaczyła że coś pływa, wyglądało to jak dziennik lub portfel. Zeszłam na dół z długi kijem, kij okazał się za krótki...Iza zaczęła wrzucać kamienie żeby go poruszyć, w końcu mnie olśniło, pociągnęłam za takie zielsko które go otoczyło, razem z zielskiem przypłynął on. :3 Podniosłam okazało się że to kawałek drewna. -.- Potem Iza zaczęła się bawić w wyciąganie zielska, po kilku minutach przyjechał znowu ten sam dzieciak, dał mi pojeździć na rowerze, pojeździć czyli przejechać kilka metrów. XD Zaczął puszczać bańki, a my z Izą je łapać. XD Potem jak poszedł już, a raczej pojechał poszłyśmy do zakazanego prowadziłam Izę, ona szła z zamkniętymi oczami. Szłyśmy...szłyśmy...patrze a tu koparka bez właściciela-okay. Szłyśmy dalej...ja poszłam...coś tam robić już nie pamiętam. Iza po chwili powiedziała że widziała czarną postać która przeleciała nad ziemią o.o Poszłyśmy do Zakazanego po chwili. Prowadziłam Ize przez zakazany, bo Iza znowu zamknęła oczy...Po chwili usłyszałyśmy dziwny dźwięk...brzmiał troche jak śmiech taki zły śmiech. XD Zaczęłyśmy wracać...po drodze zobaczyłyśmy dziwne kręgi...kręgi których nie było jak przechodziłyśmy 5 minut temu. A Zapomniałam! Chwile przed zakazanym było coś napisane na ziemi...wieczorem dam zdjęcie, bo zrobiłam telefonem. Nic chuja nie dało się tego rozszyfrować...potem wróciłam do domu, dziś mam na 9 :333 i tylko 2 lekcje (Religia i w-f) w-f pewnie nie będzie...a Religi w piątki nie ma...potem ide na przedstawienie i do domu. ;3 Fajnie. Okej, ja spadam się ogarnąć. pa ; ]
 
Nie kopiuj kotek, bo będą tortury.bieber.ogg /ksztalty/nutki/czarna_nutkaa.cur 1xff#ffffffxff1xffundefinedxff50xff50xff60 2xff#000000xff1xff♥xff10xff20xff50xff5xff30xff33xff4