Hej ,miałam dodać wczoraj notkę ,ale nie było neta znowu. -,- Tak więc...
Przed wczoraj wyszłam z Darią na dwór ,po tym jak Daria uciekła od swojej Ciotki ,przyszła po mnie no i poszłyśmy do sklepu ,a potem usiąść na klatkę ja piłam pepsi ,a ona coś w zielonej puszce i jeść Chetosy ketchupowe. Nagle do klatki wszedł organista.
Ja-Dzień Dobry.
Or.-Dzień dobry *wszedł do mieszkania*
D-Kto to?
Ja- Po pierwsze zajmowałam się jego synkiem. Po drugie jest organistą w kościele.
D-A to dlatego go nie znam... *nagle wyszedł ponownie z mieszkania i poszedł do piwnicy*
My-*cichy śmiech*
J-Nie mogę z ciebie *szept*
D-Ja też z siebie nie mogę.
Przed klatką (drzwi od klatki były otwarte) stał wózek ,a przy nim dwie babki. Nagle któraś z nich powiedziała jakieś imię ,a Daria się wydarła.
-Co!?
- Ty kretynko przecież to te przed klatką!
*śmiech*
Potem Daria zaczeła opowiadać o tym co robiła ,u cioci. Nagle ja sie zapytałam:
-A kto był?
-Były ziemniaki i...
-Ale ja pytam o ludzi!
-A... *śmiech*
Potem już wyszłyśmy z klatki i nie pamiętam co robiłyśmy.
Wczoraj...
Poszłyśmy z Darią na plac ,siedziałyśmy i ciągle się z czegoś śmiałyśmy ,ale nie pamiętam wszystkiego. Tylko to..
Ja-Mam pomysł!
D-Gdzie!? *zaczeła się rozglądać po niebie*
My-*śmiech*
I jeszcze to pamiętam.
D-Jestem mądra!
J-Yhy...
D-No tak!
J- 2+2?
D- 4.
J- 2+2x4?
D- 8.
J-O rzesz ty!!! *o.O*
My-*śmiech*
No i tyle ja lecę pa ;*

0 komentarze:
Prześlij komentarz